Zamknij Szanowni Państwo, nasze serwisy internetowe wykorzystują pliki cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką prywatności.
Zapisywanie plików cookies można zablokować zmieniając ustawienia przeglądarki. Szczegółowe informacje dotyczące naszej polityki cookies są dostępne tu.
 
 

Ludzie Sportu

Lipiec - młodzieżowe mistrzostwo Europy, sierpień - brązowy medal mistrzostw świata seniorów, wrzesień - Złoty Krzyż Zasługi nadany przez prezydenta kraju, a na koniec zwycięstwo w Plebiscycie Przeglądu Sportowego w kategorii Odkrycie Roku. To nie jest lista pobożnych życzeń, tylko krótkie podsumowanie najlepszego okresu w karierze Sylwestra Bednarka.

Zawodnik RKS Łódź 28 kwietnia 2009 skończył 20 lat i wszyscy już wtedy wiedzieli, że jest to niezwykle utalentowany skoczek wzwyż. Bednarek udowodnił to w lipcu 2008, gdy z wynikiem 2,24 sięgnął w Bydgoszczy po tytuł wicemistrza świata juniorów. W lutym 2009 na organizowanym przez Artura Partykę halowym mityngu w Łodzi Bednarek ustanowił swój rekord życiowy, pokonując poprzeczkę zawieszoną na wysokości 2,30. Dla młodego zawodnika była to zapowiedź sezonu marzeń.

W lipcu 2009 łodzianin wyjechał do Kowna na młodzieżowe mistrzostwa Europy. Z Litwy wrócił ze złotym medalem, który wywalczył po udanym skoku na wysokość 2,28. Zwycięstwo w tych zawodach dało mu przepustkę do Berlina, gdzie w sierpniu odbywały się mistrzostwa świata seniorów. Bednarek przebrnął eliminacje do konkursu głównego, w którym zaliczył cztery wysokości: 2,18, 2,23, 2,28 i 2,32. Ten ostatni wynik zapewnił mu trzecie miejsce w konkursie (razem z Niemcem Raulem Spankiem) i brązowy medal MŚ! Trzeba podkreślić, że z takim samym rezultatem zawody ukończyli wicemistrz świata Kyriakos Ioannou (Cypr) i mistrz Jarosław Rybakow (Rosja).

Kilkanaście dni po występie na Stadionie Olimpijskim w Berlinie Bednarek został odznaczony przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego Złotym Krzyżem Zasługi. Podsumowaniem fantastycznego sezonu było zwycięstwo w Plebiscycie Przeglądu Sportowego, w którym uznano go Odkryciem Roku 2009.

Wydawało się, że tak rozpoczęta kariera musi jeszcze nabrać rozpędu i wkrótce podopieczny Lecha Krakowiaka nawiąże do najlepszych osiągnięć Partyki. Ten ostatni występy na arenach sportowych zakończył w lipcu 2002 i od tego czasu czekał na godnego następcę, który będzie w stanie chociaż zbliżyć się do rekordów Polski. Miał to zrobić Bednarek, jednak nikt nie przewidział, że w kolejnych latach zawodnik RKS zamiast z rywalami będzie walczył z kontuzjami.

Po sezonie 2010 miał operację prawego kolana, ale nie zdołał po niej wrócić do normalnych treningów. Szybko okazało się, że potrzebny jest kolejny zabieg. To był początek różnorodnych problemów, z którymi skoczek borykał się do tego roku. Gdy uporał się z kłopotami zdrowotnymi, to nie mógł odnaleźć formy, więc niemal wszyscy spisali go na straty. Sam zawodnik nie zamierzał się jednak poddać i podejmował kolejne próby powrotu do poważnego skakania. Przed tegorocznym sezonem zmienił szkoleniowca i rozpoczął pracę pod okiem Michała Lićwinko, męża i trenera Kamili - halowej mistrzyni świata.

Nagroda za pracę i wiarę we własne możliwości przyszła na początku czerwca 2016. Na stadionie AZS w Łodzi odbywały się Akademickie Mistrzostwa Polski, w których w barwach Politechniki Łódzkiej wystartował również Bednarek. Skakał na luzie, bez presji i w pierwszej próbie pokonał osiem wysokości - z 2,27 włącznie. Później w trzecim ppodejściu zaliczył 2,29, wypełniając tym samym olimpijskie minimum Polskiego Związku Lekkiej Atletyki. W pierwszej połowie lipca, tuż po zakończeniu ME w Amsterdamie, związek podjął decyzję, że Bednarek znajdzie się w kadrze na IO, jednak w Rio nie przebrnął eliminacji.

Wyjazd do Brazylii był więc dla niego szczęśliwym zakończeniem wieloletnich niepowodzeń i problemów zdrowotnych, ale z pewnością nie spełnieniem marzeń. Te sięgają bowiem wyników osiąganych wcześniej przez Partykę, który nadal jest rekordzistą Polski na stadionie (2,38) i w hali (2,37). Ten drugi wynik wychowanek Łódzkiego Klubu Sportowego ustanowił w wieku 31 lat, dwa sezony przed końcem kariery. Bednarek ma więc jeszcze czas na spełnienie marzeń.


Zobacz też: